Blog > Komentarze do wpisu

Zapuszczanie

Niestety.. Próbowałam.. Bardzo, bardzo się starałam.. Ale wczoraj spojrzałam w lustro i już wiedziałam - czas na fryzjera. Poszłam pełna trwogi, ale i nadziei, a nadzieja.. każdy wie czyją jest matką. Pani cięła, cięła, cięła (a włosy mam do ramion), ponad godzinę cięła i.. jest SŁABO. Bo Pani ma strasznie dużo włosów. Ilość włosów zasadniczo się nie zmieniła, fryzura też nie, a 50 zeta nie ma. Ot fryzjer!

Praca. Podobnie mizernie. Wysyłam, wysyłam, wysyłam. Raz z takim zdjęciem, raz z takim, raz z listem, raz bez listu. Dwa tygodnie już wysyłam i NIC. Nic a nic. Kompletnie nic. W zasadzie żadnego odzewu. Za to u M. wrócił temat Berlina.. Kto wie, kto wie:) Może za chwilę będę pisać zza zachodniej granicy?:)

Samochód. Zgromadziłam szalone ... tysia i już wiem, wiem, że lada moment będę miała wymarzonego dziesięcioletniego Lanosa - koniecznie na gaz:) co by mieć za co jeździć:)

Dieta. No tu raczej bez większych zmian - GŁODNA JESTEM!

A na deser:

Parnassus - warto, warto, warto!

Do kina!:)

poniedziałek, 18 stycznia 2010, starrose

Polecane wpisy